Sklejanie utworu z nagrań na setkę

Jednym z częstych mitów dotyczących nagrywania zespołu „na setkę” jest przekonanie, że skoro wszyscy muzycy grają jednocześnie, to każde wykonanie musi być idealne od początku do końca. W rzeczywistości mamy znacznie więcej możliwości.

Zazwyczaj po rozstawieniu mikrofonów zespół wykonuje utwór kilka razy. Nie zawsze wybieramy po prostu jedną, najlepszą wersję. Możemy potraktować poszczególne wykonania jako materiał, z którego później zbudujemy ostateczną wersję utworu.

Załóżmy, że w pierwszym wykonaniu świetnie wyszła zwrotka, ale refren znacznie lepiej zabrzmiał w drugim. Jeżeli zespół grał do metronomu, połączenie tych fragmentów jest stosunkowo proste. Możemy wykorzystać najlepszą zwrotkę, najlepszy refren, wybrać udane przejście czy zakończenie i zbudować z tych elementów pełne wykonanie.

Dzięki temu zachowujemy najważniejszą zaletę nagrania „na setkę” — muzycy rzeczywiście grają razem, reagują na siebie i zachowują naturalną energię wykonania. Jednocześnie nie jesteśmy skazani na jedną, przypadkową wersję całego utworu.

Trochę inaczej wygląda sytuacja, kiedy zespół nie korzysta z metronomu. I tutaj również możemy pracować na kilku wykonaniach, tylko trzeba uwzględnić naturalne tempo zespołu.

Jeżeli utwór podczas grania stopniowo się rozpędza, nie możemy bezmyślnie zamienić dowolnego refrenu z jednego wykonania na refren z innego. Tempo musi się zgadzać z miejscem w utworze. Refren z końca utworu może być przecież naturalnie szybszy niż pierwszy refren.

To jednak nie jest problem — po prostu podczas edycji musimy obserwować, jak rozwija się tempo i gdzie poszczególne fragmenty będą pasowały muzycznie.

Dlatego nawet podczas nagrywania „na setkę” pomyłka jednego muzyka czy niezadowalający fragment nie oznacza automatycznie konieczności rozpoczynania całego utworu od początku.

Możemy nagrać kilka wykonań, wybrać z nich najlepsze momenty i połączyć je w jedno spójne wykonanie. Kluczowe jest jednak to, żeby robić to z zachowaniem naturalnego charakteru muzyki — szczególnie wtedy, gdy zespół nie korzysta z metronomu.

Nagrywanie na setkę daje nam więc zarówno energię wspólnego grania, jak i sporo możliwości podczas późniejszej edycji. Nie musimy wybierać między „idealnym, ale sztucznym” nagraniem a „żywym, ale pełnym błędów”. Dobrze zrealizowana sesja pozwala połączyć jedno i drugie.

Docc