Jeszcze kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu, żeby posłuchać konkretnego albumu, trzeba było go kupić. Muzyka była fizycznym produktem. Kupowało się winyle, kasety, a później płyty CD. Streaming całkowicie zmienił ten sposób myślenia. Dzisiaj za cenę jednej miesięcznej subskrypcji można mieć dostęp do ogromnego katalogu muzyki, obejmującego praktycznie całą historię nagrań. Według danych IFPI streaming odpowiada już za blisko 70% globalnych przychodów z muzyki nagranej. To pokazuje, jak bardzo zmienił się rynek. Nie kupujemy już przede wszystkim pojedynczych albumów czy utworów. Coraz częściej płacimy po prostu za dostęp. To ma ogromne konsekwencje dla tego, jak postrzegamy wartość muzyki. Z punktu widzenia słuchacza dostęp do kolejnego utworu kosztuje dziś bardzo niewiele,a muzyka stała się czymś niemal niewyczerpalnym.
Można było się spodziewać, że wraz z rozwojem streamingu fizyczna muzyka całkowicie zniknie. Tak się jednak nie stało. W 2025 roku globalne przychody z muzyki wydawanej na nośnikach fizycznych wzrosły o 8%. Dużą rolę odegrał w tym winyl, którego przychody wzrosły o 13,7%. Nie oznacza to oczywiście, że wracamy do czasów, w których winyl był podstawowym sposobem słuchania muzyki. Dzisiaj jego rola jest zupełnie inna. Dla wielu osób płyta winylowa jest jednocześnie muzyką, przedmiotem, grafiką, elementem kolekcji i czymś związanym bezpośrednio z konkretnym artystą. Podobnie wygląda rola CD. Sama płyta nie jest już podstawowym sposobem słuchania muzyki, ale ma znaczenie jako fizyczne wydanie, pamiątka po koncercie czy sposób bezpośredniego wsparcia zespołu.
Jeżeli streaming zmienił sposób, w jaki słuchamy muzyki, sztuczna inteligencja może zmienić samą skalę jej produkcji. W lipcu 2026 roku Deezer poinformował, że ponad połowa nowych utworów przesyłanych codziennie na platformę była generowana przez AI. Według podanych przez serwis danych było to około 90 tysięcy utworów dziennie. To jest liczba, która daje do myślenia. Do tej pory ogromna ilość muzyki powstawała dzięki temu, że coraz więcej ludzi miało dostęp do domowych studiów, komputerów i narzędzi do produkcji muzycznej. Teraz koszt i czas potrzebny do stworzenia kolejnego utworu mogą spaść jeszcze bardziej. Za kilka lat może się okazać, że największym problemem będzie nadmiar muzyki. Nie będziemy już zastanawiać się, gdzie znaleźć muzykę. Coraz częściej pytanie będzie brzmiało: jak znaleźć tę, której naprawdę warto posłuchać?
Im łatwiej będzie stworzyć nowy utwór, tym mniej wyjątkowy może stać się sam fakt, że utwór powstał. Jeżeli każdy będzie mógł w kilka sekund wygenerować dowolną piosenkę w dowolnym stylu, wartość muzyki może coraz częściej zależeć nie tylko od tego, jak brzmi. Może większe znaczenie będzie miała historia zespołu, sposób, w jaki muzycy pracują, ich koncerty i to, czy słuchacz czuje, że za muzyką stoi konkretny człowiek. W tym sensie paradoksalnie rozwój AI może sprawić, że ludzie zaczną jeszcze bardziej doceniać rzeczy stworzone przez ludzi. Nie dlatego, że będą technicznie doskonalsze. Wręcz przeciwnie — mogą być niedoskonałe, ale właśnie te niedoskonałości będą świadczyć o tym, że wydarzyło się coś prawdziwego.
Jeżeli przyszłość przyniesie nam niemal nieograniczoną ilość muzyki generowanej automatycznie i perfekcyjnie składanej w komputerze, prawdziwe wykonanie zespołu może stać się czymś znacznie bardziej interesującym. Nie chodzi o to, że nagranie „na setkę” jest lepsze od nagrywania każdego instrumentu osobno. Obie metody mają swoje miejsce i każda może być odpowiednia dla innej muzyki. Chodzi raczej o coś innego — o zachowanie momentu. Kiedy zespół gra razem, wydarza się coś, czego nie da się zaplanować w stu procentach. Czasem będzie to drobne przyspieszenie, czasem inaczej zagrany akcent, a czasem po prostu energia konkretnego dnia. To właśnie te rzeczy mogą sprawić, że nagranie przestaje być tylko perfekcyjnie przygotowanym produktem. Staje się zapisem wydarzenia.
Być może właśnie w tym kierunku będzie zmierzać przyszłość muzyki. Sam dostęp do nagrań będzie coraz łatwiejszy i tańszy, ale coraz większą wartość może mieć to, czego nie da się wygenerować jednym kliknięciem — człowiek, historia, wspólne wykonanie i prawdziwy moment zapisany w muzyce.
Może więc warto już dziś zacząć to zauważać, podkreślać i doceniać? A może kiedyś warto będzie wręcz stworzyć znak, który zagości na płycie i będzie świadczył o tym, że została nagrana przez ludzi, wspólnie i „na setkę”? Cóż, wtedy pozostanie wystąpić o odpowiednią pieczątkę Ministerstwa Kultury. 😉
Docc

